Utwór Andrzeja Ogrodowczyka posiada typową budowę wiersza białego - tak charakterystyczną dla poezji współczesnej. Należy do liryki inwokacyjnej, co nadaje mu niezwykle patetyczny nastrój. Tytuł wiersza nawiązuje do postaci biblijnego złoczyńcy, który za marne 30 srebrników sprzedał Jezusa. Podmiot liryczny w sposób bezpośredni zwraca się do Judasza "Odejdź od niego" i stara się odwieść go od amoralnego czynu. Bohater sprawia jednak wrażenie absencji. Podmiot liryczny stara się ukazać szaleństwo w które popada "Słyszysz jak zbierają się liście/ Jak mówią przeciwko tobie". Andrzej Ogrodowczyk jest poetą współczesnym. Porusza on problemy niebanalne, często o głębi filozoficznej. Stara się pokazać historię Judasza z zupełnie innej perspektywy. Głównym bohaterem lirycznym jest tytułowy złoczyńca. Apostoł, który za jedyne 30 srebrników - które w tamtych czasach, były opłatą za niewolnika - ujawnia miejsce pobytu swojego nauczyciela, Jezusa. Zastanawiające jest to, co pchnęło go do tak amoralnego czynu? Podmiot liryczny nie ujawnia się w pełni. Prowadzi on liryczną rozmowę inwokacyjną, która nadaje utworowi patetyczny nastrój. Bezpośrednio zwraca się do Judasza "Odejdź od niego", chcąc powstrzymać go przed dokonaniem amoralnego czynu. Jest już jednak za późno. Poeta zwraca uwagę na pogłębiające się szaleństwo Judasza "Słyszysz jak zbierają się liście. Jak mówią przeciwko tobie". Jest on człowiekiem zagubionym i przestraszonym. Jednak czy usprawiedliwia to jego czyn? Czy jest możliwe przebaczenie bez wyznania win? Główny bohater traci kontakt z rzeczywistością. Najwyraźniej zachowuje się w nim cząstka człowieczeństwa, która obciąża jego serce. Zbigniew Herbert uważa iż każdy z nas jest zdolny do okrucieństwa. Chrystus wiedział, iż Judasz zdradzi i doprowadzi do jego śmierci. Uważał jednak, iż Amor est vitae essentia - miłość jest istotą życia i nie ukarał Judasza. W złoczyńcy obudziło się jednak człowieczeństwo i gdy zdał sobie sprawę ze swego czynu postanowił przedwcześnie dokończyć żywota. Podmiot liryczny ukazuje sylwetkę drzewa, na którym powiesi się apostoł. Tylko ono "drze z głowy liście" gdy widzi jego czyn. Autor nie usprawiedliwia Judasza, ale tez nie potępia go. Judasz był chorym człowiekiem
Comments (0) 22.05.2007. 13:34
Temat: " Jestem marynarzem załogi Magellana. Wypływam w podróż w nieznane. Opisz w formie pamiętnika." 9 marca Anno Domini 1521 Często zastanawiam się co tak naprawdę pchnęło mnie do uczestnictwa w tej przeklętej wyprawie. Nie znam określenia, które równie wiernie oddawałoby wydarzenia , które rozegrały się na pokładzie pięciu okrętów o wdzięcznych nazwach: "Trynidad", "Santiago", "Victoria", "San Antonio" oraz "Concepcion". Kiedy 20 września 1591 roku, ja - Migiel Sanchez wchodziłem na pokład okrętu dowodzonego osobiście przez Ferdynanda Magellana byłem pełen podziwu i radości. Obiecywano nam pieniądze i sławę. Tak, jestem próżnym człowiekiem. Chciałem zakosztować dobrodziejstw tego świata. Ale któżby nie chciał? Nie mogłem przewidzieć, że wydarzenia przybiorą fatalny obrót. Opuściliśmy port San Lucas i kiedy płynęliśmy wzdłuż linii brzegowej nowo odkrytego kontynentu na statkach wybuchł bunt. Dowódcy poszczególnych okrętów nie mogli się ze sobą porozumieć. Bardzo rozzłościło to Magellana który stłumił zamieszki bardzo krwawo. Kazał publicznie poćwiartować ciało jednego z dowódców, Luisa de Mendozy, a innego powiesić na najwyższym maszcie. Nie uważam by sobie na to zasłużyli. Biedni głupcy. Wkrótce po tym wydarzeniu na własne oczy zobaczyliśmy co oznacza określenie kara boska. W otchłań oceanu stoczył się "Santiago". Droga wzdłuż lądu ciągle się przedłużała. Byliśmy niezmiernie zaskoczeni gdy odkryliśmy cieśninę pomiędzy lądem, a Ziemią Ognistą. Tą złowieszczą nazwę osobiście nadał nasz dowódca. Ludzi zamieszkujących te tereny zamiast włosów otaczały ogniste kule! Ich głowy żarzyły się żywym ogniem. Nigdy nie zapomnę tego przeraźliwego widoku. To musiały być czarty tańczące na przeklętej ziemi! Jakież jeszcze potwory spotkamy na swej drodze? Nasza podróż przez cieśninę trwała do 27 listopada 1520 roku. Wypłynęliśmy na pełne morze i obraliśmy kurs na wschód z lekkim odchyleniem na północ. Magellan twierdził, iż wkrótce natrafimy na Moluki i będziemy mogli zgromadzić nowe zapasy. Podróż przez otwarte morze trwała jednak w nieskończoność! Zaczęło brakować nam słodkiej wody i pożywienia. Nasze dziąsła przeraźliwie krwawiły… Boże, zabieraliśmy nawet jedzenie najsłabszym. Zachowywaliśmy się jak zwierzęta w śmiertelnym amoku. Z tego okresu nie pamiętam niczego innego poza głodem i przeraźliwą ciszą. Spokój oceanu doprowadzał nas do postradania zmysłów - "El mar pacifico" - taką nazwę nadał mu Magellan. Zbawienny okazał się dla nas dzień 25 stycznia 1520 roku. Natrafiliśmy na pierwsze niezamieszkałe wyspy. Czym prędzej zabraliśmy zapasy i podliczyliśmy starty. Wielu z moich współtowarzyszy umarło w czasie straszliwej tułaczki. Płynąc wzdłuż linii brzegowej wysepek nie natknęliśmy się na jakikolwiek znak życia poza rekinami. Przerażające stworzenia. Dopiero po trzech miesiącach od wypłynięcia na pełne morze natrafiliśmy na dzikie plemiona. Wczoraj stoczyliśmy krwawą walkę z jednym z nich. Ci brudni dzikusi wdrapali się na nasz okręt i zaczęli okradać z zapasów i przedmiotów codziennego użytku! Co oni sobie myśleli! Że pokonają przedstawicieli dzielnego narodu hiszpańskiego? Jestem coraz bardziej zmęczony tą wyprawą...
Comments (0) 22.05.2007. 13:30
Wiersz autorstwa Leopolda Staffa pt. „Odys” stara się przybliżyć nam temat jakim jest przemijanie. Tytuł wiersza nawiązuje do mitycznego herosa stworzonego na potrzeby epopei Homera. Opowiada o człowieku, któremu powrót do domu, upragnionej Itaki zajął 10 lat. Podmiot liryczny będący postacią fikcyjną dzieli się z nami swoimi refleksjami i poglądami na ten temat. „Wszędy są drogi proste, Lecz i manowce są wszędy (...) Bo zawsze się dochodzi Gdzie indziej, niż się chciało.” W powyższym fragmencie zawarte jest przesłanie, że każdy z nas przeżywa w swoim życiu swoistą tułaczkę. Wciąż skądś odchodzimy i gdzieś zmierzamy. Taka jest właśnie kolej rzeczy. Takie są niezmienne prawa natury. „By naprzód wciąż iść śmiało.” Podmiot liryczny nawiązuje do mitycznego Odysa, który przez 10 lat musiał zmagać się z trudnościami by odnaleźć ukochany dom. Przekazuje nam, iż nigdy nie wolno się poddawać, i należy dążyć do swoich celów, albowiem tylko wytrwali zostaną nagrodzeni. „Każdy z nas jest Odysem” Tym razem postać fikcyjna stara się uzmysłowić nam, iż każdego z nas czeka los Odysa. W kolejnych wersach wiersza jesteśmy w stanie zauważyć, iż zwraca się on bezpośrednio do czytelników, za pomocą zaimków „cię” i „twe”. „Zostanie tylko kamień z napisem: Tu leży taki a taki.” Takim filozoficznym uzasadnieniem podmiot liryczny zakańcza swój wywód. Występuje tu motyw dotyczący losu, który spotka każdego z nas – śmierci. Każdy kiedyś osiągnie swój cel, a wtedy będzie mógł opuścić ziemski padół. Tak więc, wiersz Staffa, stara się uzmysłowić nam na przykładzie Odysa, iż należy starać się osiągać wyznaczone cele, albowiem ludzie nie żyją wiecznie. Kiedyś nie zostanie po nas nic, prócz naszych czynów. Tylko to jest w stanie zapewnić nam nieśmiertelność. Dlatego nie należy się zrażać komplikacjami, o ile one wystąpią tylko z mocą przeć na przód.
Comments (0) 22.05.2007. 13:09
Zbigniew Herbert jest przede wszystkim poetą kultury, którego twórczość opiera się głównie na fascynacji antykiem i Biblią. Ciekawość prowadzi poetę do dopisywania dalszego ciągu pewnych wydarzeń. Biblia nie podejmuje rozważań, na temat dalszych losów Barabasza, ale czyni to poeta. Pierwszym bohaterem lirycznym jest Barabasz, drugim Jezus Chrystus. Rolę podmiotu lirycznego pełni zwykły przechodzień, obserwator wypuszczenia biblijnego złoczyńcy na wolność. Przyznaje się, że dołączył do tłumu i krzyczał imię Barabasza, aby doprowadzić do jego uwolnienia. Można go określić jako bohatera ultimus inter pares - zatopionego w tłumie. Zauważalne jest to, iż uległ on zbiorowej psychozie i oskarżył Jezusa, nie zastanawiając się głębiej nad przyszłymi konsekwencjami swojego czynu. Po śmierci Chrystusa i uwolnieniu Barabasza stara się on przeanalizować sytuację i usprawiedliwić swoje działania. "Zwabiony tłumem przed pałacem Piłata krzyczałem, tak jak inni uwolnij Barabasza Barabasza". Podmiot liryczny jest jednak bohaterem myślącym, on przecież pyta, co stawia go ponad tłumem. Pozostali ludzie nie zastanawiają się, nie myślą, dla nich jest to tylko "sprawa". Nasz bohater zastanawia się jednak co stało się z człowiekiem do którego uwolnienia doprowadził. "Pytam bo w pewien sposób brałem udział w sprawie". W wierszu mamy do czynienia z problemem odpowiedzialności zbiorowej. To tłum decyduje o losie jednego człowieka. Wydaje się, iż poeta przestrzega nas przed uleganiem presji otoczenia. To motłoch uniewinnia i skazuje. W tłumie nie ma miejsca dla indywidualności, ponieważ tylko oni są w stanie myśleć. Ukazany jest tu także problem zezwierzęcenia człowieka. Wszyscy ludzie są zdolni do okrucieństwa i upokarzania słabszych. Nie znane są nam dalsze losy Barabasza. Wiemy, iż został "spuszczony z łańcucha" i opuścił więzienie. Łańcuch jest symbolem zniewolenia. Jego uwolnienie mogło być jedynie pozorne. Piłat wypuścił go jedynie dlatego, by ten mógł szpiegować dla Imperium Rzymskiego. Zgodnie z doktryną chrześcijańską Jezus wiedział, że umrze i zdawał sobie sprawę, iż Barabasz będzie żył. Pan Bóg podarował mu nowe życie i dał kolejną szansę dokonania życiowego wyboru "Spuszczony z łańcucha wyszedł na białą ulicę". Biały kolor kojarzymy z czystością i niewinnością. Podmiot liryczny zauważa jednak, iż jego losy mogły różnie się potoczyć "mógł skręcić w prawo iść naprzód skręcić w lewo". Barabasz otrzymał nową szansę i wykorzystał ją: "Jest nosiwodą poganiaczem mułów lichwiarzem". Nie są to jednak tak korzystne zajęcia jak bycie szpiegiem. Może Barabasz chciał w ten sposób odkupić swoje winy? Podmiot liryczny wylicza więc dalej zajęcia, którymi może się imać Barabasz. "Albo założył warsztat garncarski". Motyw tworzenia z gliny nawiązuje do pierwszego człowieka - Adama oraz do historii Kaina i Abla. Brat zabił barta i zostaje wiecznym tułaczem. To samo dzieje się z Barabaszem. Ukazuje jednak, że wszystko było dziełem przypadku "Patrzcie i podziwiajcie zawrotną grę losu o możliwości potencje o uśmiechu fortuny". Ta część tekstu ma charakter filozoficzny. Czy spotkanie Barabasza i Jezusa było przypadkowe? Historia dróg życiowych Barabasza i Jezusa układa się przypowieść o losach dwóch skazańców. Ten, który jest apostołem dobrej nowiny - umiera. Ten który jest zbrodniarzem - wychodzi na wolność. Ironia losu sprawiła, że Barabasza na zawsze zapisał się w kartach dziejów historii. Gra losu sprawiła, iż Chrystus w tym momencie był nikim. Kiedy emocje opadły, złoczyńca zdał sobie sprawę, iż teraz sam jest kowalem własnego losu: "On imperator własnych rak i głowy, On wielkorządca własnego oddechu". Stał się więc panem własnych myśli, życia i czynów. Wydaje się on być jednak tylko marionetką w rękach fortuny. Wszyscy jesteśmy kukiełkami i tylko los, traf ma wpływ na nasze dalsze życie. Postawa, którą prezentuje Zbigniew Herbert w swoim wierszu nie jest dziś zbyt popularna. Współczesny człowiek żyje w biegu i rzadko zastanawia się nad sensem swojego istnienia. Czy istnieje na tym świecie coś za co warto oddać życie?
Comments (0) 22.05.2007. 12:53